Mapy turystyczne w aplikacji

Kijki w dłoń, czyli o nordic walking słów kilka (cz. 1)

W ostatnim czasie w amatorskich aktywnościach ruchowych obserwujemy wyraźny trend uprawiania kiedyś mało znanego, obecnie bijącego rekordy popularności sportu. Tym sportem-fenomenem jest nordic walking, a stosując polską nomenklaturę – marsz bądź wędrowanie z kijkami.

Szacuje się, że nawet 8-10 mln Europejczyków właśnie w ten sposób spędza swój czas wolny. Dla rozpoczynających przygodę z nordic walking Traseo.pl przygotowało kilka wskazówek, jak prawidłowo uprawiać marszowe spacery oraz skąd w ogóle wzięła się idea tego sportu.

Sport z Północy

Część z osób mogłaby przypuszczać, iż korzenie nordic walking sięgają tradycyjnego narciarstwa z północy. Lokalizacja się zgadza, aczkolwiek rodowód sportowy jest nieco inny. Moda na spacerowanie z kijami pojawiła się kilka lat temu w kraju fiordów, Finlandii. Nordic walking początkowo stanowiło metodę treningową, niejako suchą zaprawę dla narciarzy biegowych, którzy latem nie mogli ćwiczyć. Z czasem stał się jednak niezależną dyscypliną. W latach 90. sport ten „wyemigrował” do Stanów Zjednoczonych i reszty Europy, z każdym rokiem zyskując rzesze nowych zwolenników. Zastanawia was może fakt, skąd pochodzi ta intrygująca nazwa, która nie znalazła sobie odpowiednika w polszczyźnie? Otóż nawiązuje do marki kijów narciarskich firmy Exel, która w 1997 roku wprowadziła innowacyjne kije z gumowymi końcówkami i odpowiednimi do tego rękawiczkami. Nazywały się one wdzięcznie „Nordic Walker”.

Kijek kijkowi nierówny

Rozpoczynając uprawianie jakiegoś sportu, często robimy sobie rachunek ekonomiczny nakładów finansowych, jakie musimy przeznaczyć na sprzęt, odzież, możliwość cyklicznych treningów etc. W przypadku nordic walking jest to bardzo niska kwota, gdyż nie musimy wychodzić do siłowni, płacić za karnet czy abonament. Wystarczy kupić w sklepie sportowym odpowiednie kijki oraz rękawiczki, które będą służyć nam przez bardzo długi czas. Jeśli nie mamy wygodnego obuwia, to również koniecznie przed wyruszeniem w bieg z kijkami trzeba się w nie wyposażyć. Gdy już mamy buty, dres i kijki, możemy zacząć trenować.

Wybór kijek nie jest tak oczywisty, jakby się wydawało. Mimo że przeciętne ceny wahają się od 40 do 140 zł za parę, to jednak ci, którzy mają ambicje dobić do najwyższego punktu zaawansowania w nordic walking, mogą zostawiać o wiele więcej w sklepach sportowych. Maksymalne stawki osiągają kilkaset złotych, choć już samo wydanie 500 zł na dwa kije wydaje się zbędną rozrzutnością. Cena zależy także od rodzaju kijek i tego, czy decydujemy się na te o stałej, czy o zmiennej długości. Przy wyborze tych odpowiednich istotna jest także ich grubość, wytrzymałość oraz dopasowanie do terenu, w którym chcemy uprawiać nordic walking. Mimo że z pozoru sprzęt wydaje się taki sam, warto przy jego wyborze uwzględnić, czy częściej będziemy wędrować po miejskich alejkach czy też po górskich szlakach.

Marsz dla zdrowia

Nordic walking (jak każdy sport) poprawia samopoczucie oraz wpływa na lepszą pracę narządów i mięśni. Naukowcy w swoich badaniach wykazali, że chodzenie z kijami jest o 40% efektywniejsze niż chodzenie bez nich. Podczas marszu z kijkami spalamy 400 kcal, natomiast w przypadku tego tradycyjnego zaledwie 280. Podczas uprawiania nordic walking wdychamy również więcej tlenu, a kręgosłup i stawy są odciążone. Przy prawidłowej postawie pracują mięśnie ramion i górnej części tułowia.

Lekarze zalecają nordic walking przy leczeniu takich schorzeń jak osteoporoza, choroby układu krążenia, nadwaga czy brak odporności. Istotne jest także to, iż w tym sporcie nie ma ograniczeń wiekowych – nawet w kwiecie wieku można maszerować z kijkami bez obaw, że wysiłek obciąży zanadto organizm. Oczywiście nie zawsze i nie każdy powinien wybierać marsz z kijami, aczkolwiek przypadki, w których się go odradza, są dość oczywiste i trudno tu dyskutować o uprawianiu jakiegokolwiek bardziej wyczerpującego sportu. Nie poleca się nordic walking przy ostrych urazach (np. złamaniach, zwichnięciach) oraz przy przewlekłych schorzeniach.

Autor: Paulina Paszko

c.d.n. ;-)

Opublikowano 26 stycznia 2012 przez admin
All Comments (0)
No Comments